sobota, 1 grudnia 2012

ONEE!

-Masz ją pilnować. Dobrze? - powiedziała moja mama, ubierając czapkę i szalik mojej córeczce. Moja dwuletnia córeczka o mało co się już nie dusiła, bo mama tak mocno zawiązywała jej szalik. Gdy miałam 15 lat, zostałam zgwałcona, dziecka mi nie pozwolono usunąć. Pieprzony sąd. I musiałam go usunąć. Mama traktuje Lux jak swoje własne dziecko, co mi to bardzo pomaga. Ale przez ciążę nie miałam nastoletniego życia. 
-Mamo, wyluzuj. Mam 18 lat, dam sobie radę. To zwykłe zakupy, gdzie tata? - odpowiedziałam, zakładając moje buty.
-Czeka już na was na dole.
Wzięłam Lux na ręce, i zeszłam na dół. Wychodząc z domu, zabrałam jeszcze listę zakupów. i Wyszłam,  posadziłam Lux w foteliku, zapięłam ją w pasy i usiadłam obok niej.
-Możesz jechać tato. - powiedziałam do mojego taty, po czym on wyjechał autem z placu. Jechaliśmy kawałek. Dzisiaj musiałam zrobić za mamę zakupy, bo mama ma złamaną nogę, i ma zakaz wychodzenia z domu, a tata jedzie za chwilę do pracy. Dziś jest 22 grudzień, za dwa dni święta, a musimy coś jeść na wigilię. Wybrałam się do TESCO na zakupy, bo większość rzeczy na święta była już zakupiona, a druga większość jeszcze nie. Lux była baaardzo grzeczna, kochane dziecko. Wsadziłam ją do wózka, i jeździłam po sklepie. Zaczęłam zakupy, jeździłam z alejki do alejki. Nagle kochana Lux się przebudziła, i postanowiła, że sobie trochę pomówi do innych ludzi.
-Dziedobly. - powiedziała zakatarzona Lux do obcej kobiety.
-Dzień dobry słodziusieńka, jak się nazywasz?
-Dupa.
-Słucham? - powiedziała oburzona kobieta, a ja zaczęłam uspokajać Lux. 
-Przepraszam bardzo, ale moja córka jest bardzo.. ma.. Ona ma adhd. 
-adhd, nie oświadcza, że jest niewychowana. 
-a idź pani do diabła. 
I odjechałam wózkiem, weszłam na dział słodycze, o tak. RAJ. Zaczęłam wrzucać po kolei słodycze. Ciasteczka,cukierki,żelki. I nie patrząc gdzie jadę, wjechałam w kogoś brzuch, odskoczyłam z wrażenia, i zaczęłam przepraszać lokowatego chłopaka. 
-Jezu przepraszam, bardzo przepraszam, ja po prostu.. zapatrzyłam się. - od razu zaczęły mi drżeć ręce.
-Nie szkodzi - osoba położyła rękę na moim ramieniu - pięknym się wybacza.. a co do za młode maleństwo w wózku? 
-Jeśtem Lukś. - powiedziała Lux, wstając i trzymając się oparcia, wpatrując się w chłopaka. Przyglądając się jemu, dopiero teraz zauważyłam kto to jest.  - to Harry Styles, ten gwiazdor z X FACTORA, i ma zespół chyba. 
-A ja jestem Harry, mogę się zapoznać z twoją piękną mamą? 
-Nie. - powiedziała Lux, siadając z powrotem. - No dobla mozieś
-Jestem Harry, a ty? 
-Sandra. - powiedziałam wpatrując się w Lux, a potem na chłopaka.
-Masz przeuroczą córkę.
-Wiem. - powiedziałam i zaśmiałam się.
-Wiesz, ja muszę już lecieć, spotkamy się jeszcze kiedyś. Mam nadzieję. - po czym pomachał i odszedł.
Trochę się zawiodłam,bo myślę, że znajomość z nim byłaby ciekawa. Odjechałam wózkiem na dalszą alejkę, włożyłam jeszcze to co było nam potrzebne, i jechałam w kierunku kasy. Gdy zapłaciłam i wyszłam, pod sklepem czekał Harry, co mnie zdziwiło. Od razu gdy mnie ujrzał postawił się na nogi, i się uśmiechnął. Ominęłam go, po czym on chrząknął. Obróciłam się.
-? 
-Chciałbym się jeszcze kiedyś z tobą spotkać. Mogę od ciebie numer? - powiedział, podchodząc do mnie bliżej, gdy był coraz bliżej serce waliło mi coraz szybciej, i nagle wyrwała się Lux i powiedziała
-Chyba buta!
- Hahahahaahahahaha -zaśmiał się Harry, a ja palnęłam się w czoło. - masz niezłą córkę, to jak mogę numer?
-Możesz. - zaśmiałam się, i napisałam mu swój numer, po czym zadzwoniłam po brata. Pożegnałam się z Harrym, i pojechałam do domu. Gdy wróciłam do domu, od razu czekała na mnie wiadomość sms. Zgadnijcie od kogo.